środa, 21 października 2015

WDiC - v-aurora

Witam serdecznie w środowy wieczór.

Moja v-aurora powoli przybliża się ku końcowi. Jestem w połowie pierwszego rękawa i mam nadzieje że w przyszłym tygodniu pokarze już gotowy sweterek. Rękawy dziergam sobie na drutach pończoszniczych, zdecydowanie dla mnie wygodniejsza wersja przy warkoczach od magic loop'a.


Jak widać na zdjęciu książka, a raczej książki ("Miasto Kości" w wersji ebook) wciąż ta sama, czyta się nieśpiesznie. Jakoś nie mogę sobie narzucić (tak jak przy "Harrym Poterze") dziennego minimum czytania. Sięgam po książkę kiedy mam czas i ochotę no i wiem że zaraz nie zamkną  mi się oczy. Dziś nawet zaczęłam oglądać drugi sezon "Gry o tron". Zarówno książka i serial bardzo mi się podobają.

Pozdrawiam serdecznie i idę zobaczyć co u Was słychać.


środa, 14 października 2015

WDiC - kolejna odsłona v-aurory

Witam serdecznie w ten pochmurny środowy wieczór. Już myślałam, że nie uda mi się dziś wrzucić posta, a potem umknie mi tak jak w zeszłym tygodniu.

Na drutach w dalszym ciągu v-aurora. Jestem już na ukończeniu korpusu i zostaną już tylko rękawy, czyli teoretycznie z górki, choć znając moje szczęście różnie może być. Tak na chwilę obecną wygląda sweterek (zdjęcie niestety niezbyt dobrej jakości, ale o tej godzinie nic lepszego nie jestem w stanie zrobić):



Książki nieśpiesznie się czytają. Chyba znowu muszę sobie narzucić jakieś dzienne minimum bo w przeciwnym razie zastanie mnie zima. 
Na razie wychodzi mi znajdowanie sobie innych zajęć porządkowych w mieszkanku. Wczoraj wywaliłam i posortowałam moją tzw. szafę "bez dna" - pół dnia mi przy niej zeszło. Dziś odmrażanie lodówki, co jutro przyniesie jeszcze nie wiem :)
Pozdrawiam serdecznie i ruszam powoli nadrabiać zaległości czytelnicze na Waszych blogach.  

czwartek, 1 października 2015

Do trzech razy sztuka

Moja v-aurora przeszła kolejne prucie...  tym razem że całkowite. W zeszłym tygodniu próbowałam z taliowaniem i dalej nie byłam zadowolona z efektów. W poniedziałek siadłam jeszcze raz na spokojnie z opisem, robótką i centymetrem i doszłam do wniosku że jednak przesadziłam z rozmiarem. Najlepszym rozwiązaniem było spruć i zacząć od nowa. Przez sekundę było mi nawet smutno bo trochę czasu już nad tym siedziałam, ale potem przyszła myśl, że taki ładny sweterek trafił by na dno szafy i smutek minął. 
Trzecie podejście do V-aurory mam nadzieję, że będzie już ostatnim. Na wczoraj prezentowała się tak:



Dziś zdążyłam już dorobić kolejny motyw.

Książki te same co w zeszył tygodniu, choć od zeszłego tygodnia ilość przeczytanych stron ładnie przybyła. "Miasto kości" bardzo mnie wciągnęło i myślę że pierwsze doczeka się finiszu :)

Dziękuję serdecznie za komentarze zostawione pod poprzednim postem, czytanie ich sprawiło mi wiele radości.
Pozdrawiam serdeczni