środa, 14 października 2015

WDiC - kolejna odsłona v-aurory

Witam serdecznie w ten pochmurny środowy wieczór. Już myślałam, że nie uda mi się dziś wrzucić posta, a potem umknie mi tak jak w zeszłym tygodniu.

Na drutach w dalszym ciągu v-aurora. Jestem już na ukończeniu korpusu i zostaną już tylko rękawy, czyli teoretycznie z górki, choć znając moje szczęście różnie może być. Tak na chwilę obecną wygląda sweterek (zdjęcie niestety niezbyt dobrej jakości, ale o tej godzinie nic lepszego nie jestem w stanie zrobić):



Książki nieśpiesznie się czytają. Chyba znowu muszę sobie narzucić jakieś dzienne minimum bo w przeciwnym razie zastanie mnie zima. 
Na razie wychodzi mi znajdowanie sobie innych zajęć porządkowych w mieszkanku. Wczoraj wywaliłam i posortowałam moją tzw. szafę "bez dna" - pół dnia mi przy niej zeszło. Dziś odmrażanie lodówki, co jutro przyniesie jeszcze nie wiem :)
Pozdrawiam serdecznie i ruszam powoli nadrabiać zaległości czytelnicze na Waszych blogach.  

6 komentarzy:

  1. Tak to jest, zawsze znajdzie się jakaś szuflada do uporządkowania:D
    Sweter zapowiada się fajnie. Lubię takie dekolty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, jak te prozaiczne czynności potrafią skutecznie odciągnąć nas od przyjemności dziergania!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to co?! Pranie, gotowanie i sprzątanie u mnie :P
    Sweterek w końcu mam nadzieję doczeka się zakończenia nie zaliczając po drodze kolejnego prucia :) w każdym razie trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tez ostatnio jeszcze mialm poremontowe porzadki... A z czytaniem mam podobnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I z dziennym minimum zima Cię zastanie :-) Trzymam kciuki za sweter.

    OdpowiedzUsuń